poniedziałek, 24 września 2018

Eldzhey - Rvanie jinsy



Cześć kochani! 

Dzisiaj pokazuję Wam moje miasto, w którym mieszkam od urodzenia i bardzo je lubię. Na urbanistyczny spacer przygotowałam miejską stylówkę "na co dzień". Jako, że pokochałam te zamszowe ramoneski, to nie mogło zabraknąć kolejnej w mojej szafie, tym razem w modnym wielbłądzim kolorze. Do niej założyłam tytułowe "rvanie jinsy", czyli po prostu poszarpane spodnie z dziurami, które bardzo lubię, za wygodę i oryginalny wygląd. Elementem stylizacji którego nie mogło zabraknąć jest biały t-shirt marki Calvin Klein, oraz sportowe buty- Adidas Superstar. 
Outfit dopełniły łańcuszki w popularnej ostatnio konfiguracji- trzy, z czego każdy ma inną długość.
Na mieście nie mogło zabraknąć małej, ale pojemnej torebki Michaela Korsa Jet Set.
Enjoy!  

















czwartek, 20 września 2018

Tunisia, Djerba - The Heaven on Earth

Cześć kochani, 
Długo się zastanawiałam, pisać post o wakacjach, czy też nie? Patrząc na ogrom takich "Travel Diary" postanowiłam- czemu nie? Mimo, że na wyjeżdzie byłam dwa miesiące temu, to pamiętam jakby to było wczoraj. Takich wspomnień szybko się nie zapomina!
Kompletnie nie wiedziałam gdzie chcę pojechać, czy zostać w Europie, czy wyruszyć na inny kontynent. Wybór padł na Afrykę i wyspę jak z marzeń- Djerbę. Co prawda nie wyruszyliśmy daleko, bo jest to nadal Morze Śródziemne, ale po przylocie stwierdziliśmy, że wszystko jest tutaj inne i niesamowite.
Lot z Poznania na Djerbę trwał około 3 godzin, nie licząc odpraw. Po wyjściu z samolotu na lotnisku w Tunezji byliśmy zdziwieni- przygotowani na surowe warunki panujące w całej Afryce, zastaliśmy sterylne lotnisko i pracowników w służbowych mundurach. Szczęśliwi zapakowaliśmy się do busiku, który miał zawieźć nas do hotelu. Po wyjeździe za bramę lotniska zobaczyliśmy prawdziwą Afrykę, ubogich ludzi i wszędobylski chaos.
Dotarliśmy na miejsce, do hotelu Sangho. Obszar hotelu- niesamowity, pełen roślinności i drzew palmowych, plaża czysta, codziennie sprzątana, woda niebieska i przejrzysta. Czuliśmy się jak w Raju. Nareszcie mogliśmy odpocząć i się zrelaksować, naładować baterie na całą jesień i zimę w ponurej Polsce.
Ludzie w Tunezji są przeciwieństwem Polaków- serdeczni, zawsze uśmiechnięci i chociaż niewiele mają, to cieszą się z każdej chwili. Gdy "tubylec" zobaczył, że zbieram muszelki na brzegu, podszedł do mnie i wręczył kubeczek pełen cudownych muszelek, nie chciał nic w zamian, co bardzo mnie zdziwiło.W Polsce zaraz wołaliby pieniędzy..

Rzeczą, która jest obowiązkowa w Tunezji jest przejażdżka na wielbłądzie. Jest to atrakcja, którą powinien przeżyć każdy, będąc w Afryce. Warto jednak zaczerpnąć opinii miejscowych, gdyż przejażdżki oferowane na przykurortowej plaży są krótkie i niewiele da się zobaczyć, no chyba że ktoś chce tylko i wyłącznie przejechać się na zwierzęciu.
My zdecydowaliśmy się skorzystać z pomocy pracownika hotelu, który podwiózł nas samochodem do miejsca oddalonego od hotelu, gdzie również można było wykupić przejażdżkę i to był strzał w dziesiątkę!
Spotkaliśmy niesamowicie pozytywnych ludzi, zwiedziliśmy dziką plażę na wielbłądzie i przeżyliśmy niesamowite chwile, które pozostaną w naszej pamięci na długo. 















 







Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was zdjęciami, ale sami zobaczcie, czy nie jest tam cudownie? ♥

xoxo 
Ysiakova